www.wyprawy21.cykloid.pl :: Wyprawy Rowerowe XXI wieku
Pochodzi z Gdańska, jego rodzinne korzenie sięgają Dąbrówki Malborskiej k. Malborka. Od 1997 roku studiuje na trójmiejskich uczelniach. Ukończył Politologię na Uniwersytecie Gdańskim, Europejskie Studia Specjalne na Politechnice Gdańskiej, a obecnie zgłębia Zarządzanie i marketing na UG. Pasjonują go coraz to nowe wyzwania, a podróżując ma okazję spełniać swoje marzenia.
Pasję podróżniczą rozwija w podróżach na wschód. Był już w Kazachstanie (2004), Ukrainie i Mołdawii (2006) i na Zakaukaziu (Gruzja, Armenia, Azerbejdżan) w 2007.
Teraz czas na wyprawę rowerową na Koniec Świata: Gdańsk - Pekin - Władywostok.
Tekst i fotografie: Krzysztof Przemysław Skok
08.04.2008 r. wtorek
Ostatnia noc minęła spokojnie (Gdańsk - Przymorze), ale krótko - spałem tylko 5 godz. (pakowałem się do 1 w nocy). Wstałem o 6 i od razy nie miła informacja - było pochmurno i siąpił deszcz. Szybka toaleta, śniadanie, ostatnie pakowanie rzeczy i wynoszenie sprzętu na dwór, a następnie jego mocowanie na rowerze i w przyczepce. O 7.30 byłem na mszy (trochę się spóźniłem), po której ksiądz poświęcił rower i sprzęt i pobłogosławił mnie.
Po mszy na Gdańskim Przymorzu pojechałem do Sopotu na start, który był przy ul. Boh. Monte Cassino (popularny Monciak), gdzie na 9.00 przewidywałem start. Było jednak mnóstwo dziennikarzy i dużo wywiadów, więc ruszyłem z prawie 40 min. opóźnieniem. Żegnała mnie rodzina, przyjaciele i znajomi oraz Prezydent Sopotu Jacek Karnowski i Wiceprezes Energii Zakładu Elektrowni Wodnych w Straszynie Wiceprezes Maciej Romanow. Ujechałem kilkaset metrów i był postój - trzeba było udzielić kolejne wywiady, m.in. dla TVN24. Następnie jeden ze zgromadzonych rowerzystów odprowadził mnie do Rektoratu Uniwersytetu Gdańskiego (którego jestem studentem) na Gdańskim Przymorzu. Tam były pamiątkowe zdjęcia z obecnym Rektorem - Prof. Andrzejem Ceynową oraz Rektorem Elektem - Prof. Bernardem Lammkiem. Z UG udałem się do Straszyna do Energii Zakładu Elektrowni Wodnych (jeden ze sponsorów wyprawy), gdzie były pamiątkowe zdjęcia z pracownikami oraz ciepła herbata u Wiceprezesa Macieja Romanowa. W Straszynie udzieliłem także wywiadu dla Telewizji PULS. Następnie była już jazda przy padającym deszczu przez Tczew (zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie przy pomniku kolarza) do Malborka, Gdzie z gorącą herbatą czekała Kasia Chojnacka z Tatą. Chwilkę porozmawialiśmy, a następnie udałem się na ostatni odcinek drogi - do Dąbrówki Malborskiej, mojego rodzinnego domu.
Statystyki dnia:
09.04.2008 r. środa
Wstałem o 6 rano - poranna toaleta, ćwiczenia rozciągajce i pakowanie. Odbyło się też ważenie - ja miałem 75 kg naczco, a sprzęt z bagażem 91 kg! Następnie było sniadanie, na którym pojawiło się kilka osób z rodziny i kolega Darek, który podarował mi Św. Krzysztofa. Sniadanie się trochę przedłużyło i było przerwane krótką rozmową telefoniczną na antenie Radia Gdańsk. Ostatecznie, zamiast o 8, wyruszyłem o 9.
Ujechałem może z 10 km i była pierwsza usterka tej wyprawy - urwało się mocowanie zaczepu w przyczepce. Dzięki pomocy jednego z mieszkańców Trop Szt. Awaria została sprawnie i profesjonalnie naprawiona - straciłem jednak jakieś 1,5h. Dalej też nie było wesoło, ponieważ droga Dzierzgoń - Pasłęk jest tak dziurawa i nierówna, że nawet z górki nie mogłem przekraczać 20 km/h! W Pasłęku był posiłek, wywiad do lokalnej gazety i pamiątkowe zdjęcie. W drodze do Ornety była kolejna telefoniczna rozmowa "na żywo" - tym razem w Radio Olsztyn (zresztą do godz. 16 było mnóstwo tel. od dziennikarzy).
Władze Giżycka zmieniły mi też plany na kolejny dzień - zaproponowały mi goscinę i nocleg u siebie. Do Ornety dotarłem stosunkowo późno (17.20), więc był tylko szybki posiłekprzed Ratuszem i pamiątkowe zdjęcie. Miałem 35 km do Lidzbarka Warmińskiego, gdzie był przewidziany nocleg, który zorganizował Marek, współpracownik SKOK Stefczyka - Głównego Sponsora Wyprawy, na który dotrałem przed 20. Nocowałęm w Zajeździe Uluru w Markajnach. Właściciel okazał się być zapalonym myśliwym i podróżnikiem - polował m.in. w Australii, więc było o czym rozmawiać przy kolacji, którą zreszta ufundował.
Statystyki dnia:
10.04.2008 r. czwartek
Obudziłem się ok. 6.30 - lało. Zbierałem się wolno, licząc, że przestanie padać. Niestety. O 9-tej ruszyłem w deszczu. Na początek był Zamek w Lidzbarku, gdzie było kilka fotek do Gazety Lidzbarskiej. Następnie ujechałem 20 km i była awaria w przyczepce - puściły spawy na głównym złączu. Niedaleko była stadnina koni Braci Romanowskich w Wozławkach. Tam pracownicy bezpłatnie zrobili tymczasowy spaw (nie mieli potrzebnej spawarki) i wysłali 8 km dalej, aby profesjonalnie naprawino awarię. Częściowo musiłem zboczyć z drogi, ale chyba opłaciło się. Spaw i wzmocienie jest super, ale w sumie straciłem ok. 3 godz.
Później była już tylko jazda z pamiątkowymi zdjęciami w przed Kościołem i zamkiem w Reszlu, Katedrą Małą w Św. Lipce oraz zakup drożdżówki i pączka za 2 zł w Centrum Kętrzyna! Śpieszyłem się do Giżycka, gdzie było szykowane powitanie. Wszystko fajnie zoorganizowała Kierowniczka O/SKOK Stefczyka, Pani Małgorzata Zawadka. Znowu było wielu dziennikarzy. A w imieniu władz miasta powitał mnie Zastępca Burmistrza, Pan Paweł Czachorowski. Jako że 90% trasy przejechałem w deszczu, w nagrodę czekała na mnie uczta. Pani Małgorzata Zawadka zoorganizowała nocleg i posiłki w super miejscu - Hotel Helena (polecam). Był tam goracy prysznic, obfita kolacja, a na koniec sauna! No i oczywiści gorące grzejniki, gdzie mogłem wszystko wysuszyć.
Statystyki dnia:
11.04.2008 r. piątek
Wstałem o 6 rano - toaleta, 15 min rozgrzewki, a pożniej była uczta przygotowana przez właścicieli Hotelu Helena - jadłem 30 min., ale i tak nie dałem rady zjeść! Wyjechałem po 8 rano - pierwsze 20 km było pochmurne, a później do prawie samych Suwałk lało, więc odpuściłem sobie zwiedzanie Olecka.
W Suwałkach najpierw udałem się do Przychodni NZOZ Prymus, gdzie miałem ostatnie szczepienie przeciwko żółtaczce typu "B". Zaszczepiono mni za darmo, abym "dobrze wspominał Suwałki"! Następnie była wizyta w SKOK Stefczyka, gdzie czekało na mnie kilku dziennikarzy i domowy obiad, przygotowany przez Panią Kierownik. Po 16 była kilkunastuminutowa audycja w "Radio 5". Później musiałem kupić jeszcze drug pompkę do roweru, ponieważ okazało się, że mam dwa rodzaje wentyli! Następnie ponownie zawitałem do siedziby O/SKOK Stefczyka, gdzie "czekał" na mnie rower i kanapki. Po 18 trzeba było się zbierać do Sejn, gdzie trzeba było zoorganizować nocleg. Z pomocą przyszła mi Ania Kulecka (równierz rowerzystka), która SMS przysłała mi namiary na nocleg. Po drodze był jeszcze kantor, gdzie wymieniłem trochę waluty.
Zapowiadał się odcinek 31 km suchej drogi, więc spodnie przeciwdeszczowe trafiły do sakwy. Jednak wszystko zmieniło się na ostatnie 10 km - zrobiło się ciemno i była ulewa. W Sejnach czekał na mnie Pan Miosław Banasiewicz, który zorganizował u kolegi Irka suchy garaż, a następnie mnie zawiózł do Państwa Fidrych. Tam Justyna i Przemek się mną zajęli. Była kolacja, podczas której przygotowałem sobie kanapki na drogę oraz wieczorna rozmowa przy czekoladzie. Justyna pokazała mi fajny cytat A. Kner:
Życie jset podobne do drogi pełnej zakrętów,
Widzimy tylko odcinek do kolejnego zakrętu,
Ale wiemy, że Bóg ogarnia wzrokiem całą drogę.
O północy poszedłem spać.
Statystyki dnia:
12.04.2008 r. sobota
Wstałem o 4 rano, a o 5 czekał na mnie Pan Irek, który zawiózł mnie z bagażem do garażu i pomógł mi wszystko zamontować. O 5.15 ruszyłem w drogę. Na granicy było pamiątkowe zdjęcie, przesunięcie zegarka o godz. do przodu i w drogę. Do Wilna tylko jechałem i jechałem - tylko jeszcze gumę złapałem w przyczepce.
Na granicy miasta czekało na mnie czterech kolegów z Niemenczyna (jednemu wkrótce popsuł się rower i dalej jeździliśmy w czwórkę). Pojechaliśmy na Cmentarz na Rossie, gdzie zapaliłem znicz, a następnie było szybkie, rowerowe zwiedzanie Wilna. Na koniec było 20 km drogi na nocleg, na który dotarliśmy po 20.30. Tym sposobem pokonałem ponad 200 km jednego dnia!
Warto wspomnieć o jeszcze jednym - przez całą drogę zaczepiali mnie ludzie z jadących samochodów i pozdrawiali mnie. Raz Polacy jadący do Wilna poczęstowali mnie kawą (spotkaliśmy się później w Wilnie), a raz Polak busem na litewskich tablicach rejestracyjnych wyprzedził mnie, a następnie zatrzymał się, aby pogadać!
Statystyki dnia:
13.04.2008 niedziela
Wstałem o 9.30 i po porannej toalecie poszedłem na mszę. Popołudnie spędziłem na przesyłaniu relacji do Polski i na spotkaniach ze znajomymi z Niemenczyna. Udzieliłem także wywiadu Panu Zygmuntowi Żdonawiczowi z Kuriera Wileńskiego.
Kolejne relacje ::czytaj dalej »»
Contents copyright © 2001-2010, CYKLOiD. All rights reserved.
Zawartość oraz forma Kalendarza Wypraw Rowerowych XXI wieku podlegają ochronie praw autorskich. Kalendarz...XXI wieku nie może być powielany lub prezentowany w inny sposób jak tylko na stronie macierzystej projektu, to jest http://wyprawy21.cykloid.pl/.