www.wyprawy21.cykloid.pl :: Wyprawy Rowerowe XXI wieku
Tekst i fotografie: Marek Klonowski
Zajechałem już nad Missouri. Okazuje się, że Stany na zachód od Missisipi to zupełnie inny świat, a w szczególności Północna Dakota i Montana (stan, w którym właśnie jestem). Są to jedne ze stanów z najmniejszą populacją. Nie ma już tyle aut wokoło, a od miasteczka do miasteczka czasem kilkadziesiąt mil. Przedwczoraj widziałem bizony, wczoraj wielkiego orła siedzącego na słupku przy drodze.
Osobowe auta mają blokadę prędkości, co by nie trzymać nogi na gazie cały czas, gdy mknie się prostą jak strzała drogą. Na niewielkich skrzyżowaniach małych miasteczek kłębią się śmieci zawiewane przez wiatr, który wieje tutaj zawsze...
KIM
Wielka ciężarówka, jak ta z filmów, jadę z nią ze 3 godzinki, ale nie jesteśmy sami, po kabinie biega mały jamnik i wskakuje co chwila na kierownice. Kim od 27 lat jest kierowcą ciężarówki, ma stare tatuaże na rękach i klnie jak szewc przez radio...
Następnego dnia siedzę sobie 100 mil dalej (od miejsca gdzie mnie wysadziła wczoraj) a tu klakson potężnej ciężarówki. To Kim, co za niespodzianka - jadę z nią do końca stanu.
JESSY
Jak się później okazało jestem jej pierwszym autostopowiczem, wzięła mnie z walącym sercem, a ubezpieczała ją koleżanka w drugim aucie. Jessy jest czilliderką (nie wiem jak to się pisze). Jadę z nią niemal całą północną Dakotę. Tej nocy zostaję po ciemku w parku T. Roosvelta. Zimna noc, w namiocie poniżej zera, mój śpiwór zapewnia komfort do minimalnej temp +6. Ale za to rano okazało się, że nocowałem na punkcie widokowym na kanion. Cudowny poranek.
JIM
Siadam zrezygnowany na granicy Dakoty i Montany, nic nie jedzie, a to główna droga. W dodatku nie mogę stać na autostradzie, tylko na dojeździe do niej. Siadam na plecaku i myślę że spędzę tak następne 4 godziny. Nagle zaskoczony oglądam się za siebie a tam Jim (cofnął na autostradzie, co by mnie zabrać). Jim to prawdziwy cowboy, ma kowbojski pas, buty, kapelusz i leci country he he.
Montana jest przepiękna, małe miasteczka co kilkadziesiąt mil. Drogi zupełnie puste że jak mijają się dwa auta, to kierowcy się pozdrawiają*..
Zatrzymujemy się na poboczu, Jim chce mi wszystko pokazać, wyciąga wielką spluwę kaliber 45 i idziemy postrzelać do puszki. Skłamałem, że nigdy nie strzelałem żeby mu większą radość sprawić. Ale ten pistolet ma kopa, a w uszach brzęczało kolejną godzinę.
Okazuje się, że Jim ma urodziny i zaprasza mnie na kolację do jego przyjaciela pastora, jest jak na filmie... Później Jim dalej chce mi pokazać Montanę i idziemy do kowbojskiego pubu. Whisky z wodą he he. A później na kowbojską imprezę he he. Jim się trochę upija i szuka jakiejś bójki, ale nikt z nim nie chce zadzierać. Po godzinie połowa ludzi wie, że jestem z Polski. Wielu nie wie gdzie to jest heh.
Teraz jest niedzielny poranek, idziemy do kościoła (mszę prowadzi pastor, z którym jedliśmy kolację wczoraj) a później Jim zabierze mnie jeszcze 50 mil na zachód...
Tak więc podążam w dość dobrym tempie, od dzisiaj może nie być dłuższych wieści przez jakiś czas...
Contents copyright © 2001-2009, CYKLOiD. All rights reserved.
Zawartość oraz forma Kalendarza Wypraw Rowerowych XXI wieku podlegają ochronie praw autorskich. Kalendarz...XXI wieku nie może być powielany lub prezentowany w inny sposób jak tylko na stronie macierzystej projektu, to jest http://wyprawy21.cykloid.pl/.