www.wyprawy21.cykloid.pl :: Wyprawy Rowerowe XXI wieku
Celem wyprawy jest miasto Piran na wybrzeżu Słowenii. Podróż rozpocznie się w Skawinie koło Krakowa 28 lipca , planowany powrót to 19-20 sierpień. Wyprawa jest w pełni rowerowa ale z uwagi na fakt, że powrót nastąpi tą samą trasą możliwe jest , że wyprawa powróci np. pociągiem od konkretnego miejsca jeżeli będą do tego warunki...więcej »»
Start wyprawy 20.07.2010r powrót po 30-stu dniach. Celem wyprawy jest promowanie aktywnego spędzania czasu przez młodzież. W dobie komputerów zanika zamiłowanie do sportu oraz kolarstwa turystycznego oraz wyczynowego PORA TO ZMIENIĆ. Trasa przebiega wzdłuż granic Polski zahaczając o najciekawsze miejsca. W niektórych miejscowościach spędzę aż 2 dni by móc dokładnie zwiedzić miasto...więcej »»
Leżąca w południowo-zachodniej części Półwyspu Bałkańskiego Albania, jest jednym z najbardziej tajemniczych i nie odkrytych jeszcze przez turystów zakątków Europy. Chcemy zwrócić uwagę iż na Półwyspie Bałkańskim, jest nie tylko popularna wśród turystów Chorwacja, ale również Albania. Albania to raj dla rowerzystów!!! Ze względu na zróżnicowane ukształtowanie terenu, ciekawe, niedostępne dla pojazdów samochodowych obszary kraju...więcej »»
Chyba każdy marzy o podróżowaniu, poznawaniu miejsc dotychczas oglądanych tylko na fotografiach, doświadczaniu na własnej skórze wszelkich atrakcji związanych z "odkrywaniem" nowych terenów. My nie tylko marzymy, ale chcemy wcielać w życie nasze plany, stąd też rodzą się pomysły na różne wyprawy rowerowe. Choć każdy z nas jest inny, łączy nas ciekawość świata, zamiłowanie do wyzwań i spędzania czasu pośród dzikiej przyrody. Wciąż wyznaczamy sobie nowe cele, dlatego też i w tym roku planujemy "podbić" nowe tereny. Wybór nasz padł na Ukrainę...więcej »»
Dwa lata temu miałem niewątpliwą przyjemność przejechać samochodem trasę z Shimli przez Srinagar, Kargil, Leh i Manali. Wtedy to z zazdrością i niekłamanym podziwem spoglądałem na nielicznych rowerzystów mijanych po drodze, którzy w palącym słońcu i rozrzedzonym górskim powietrzu wspinali się mozolnie na jedną z najwyższych na świecie przejezdnych przełęczy. I to za pewne wtedy gdzieś głęboko w mózgu (to taki oksymoron ) zrodziło się marzenie, które po wielu dniach rozważań i ciężkich myślenic zaowocowało planem wycieczki rowerowej w indyjską część Kaszmiru i Himalajów...więcej »»
Podczas wakacji 2010 planujemy zrealizować podróż z północnego, nadal dziewiczego regionu Queensland, aż do południowego, współczesnego świata nowożytnej cywilizacji. Region Queensland jest najstarszym obszarem Australii, kolebką Aborygenów. Chcemy zżyć się z tym nieskażonym współczesną cywilizacją terenem i poznać go podróżując na rowerach. Doświadczenie, które zdobyliśmy na przebytych już wyprawach rowerowych (Polskie Wybrzeże 2008, Norwegia 2009) nauczyło nas, że jest to najlepszy sposób przemieszczania się i obcowania z przyrodą jednocześnie...więcej »»
HORYZONT MARZEŃ. Projekt dwojga studentów, który zrodził się z ich pasji do rowerów, podróży, aktywnego wypoczynku oraz pragnienia odkrywania świata, poznawania nowych miejsc i ludzi, przeżywania niezapomnianych chwil i dokonania czegoś, czym tylko nieliczni mogą się poszczycić. Jako pierwszą wyprawę naszego nowopowstałego projektu wybraliśmy podróż dookoła Polski. Wyprawa rozpocznie się z początkiem sierpnia (01.08) 2010 roku i potrwa ok. 30 dni. Swoistym deserem wyprawy będzie Wyspa Bornholm...więcej »»
Long Walk Plus Expedition Jakuck - Kalkuta 2010. Wyprawa śladami książki Długi marsz opowiadającej prawdziwą historię Witolda Glińskiego, który w 1941 r. uciekł z sowieckiego łagru pod Jakuckiem i pieszo dotarł do Kalkuty w Indiach.Hart ducha, odwaga i męstwo, a przede wszystkim wielkie pragnienia wolności. Czy może być lepszy materiał na romantyczną, epicką opowieść? Szczególnie jeśli jest ona prawdziwa...więcej »»
Jeszcze 3 lata temu jeździliśy niewiele. Właściwie nic. Wszystko zaczeło się w liceum, dzięki wyjazdom z koła PTTK. W turystykę rowerową wciągnąło nas poczucie wolności i niezależności, jakie daje rower. Pomysł na tą wyprawę zrodził się w naszych głowach, kiedy kończyliśmy trasę wzdłuż polskiego wybrzeża. Na swoim koncie mamy wiele wyjazdów, ale będzie to pierwsze, tak poważne przedsięcie. Naszym celem będzie zapoznanie się z kulturą państw nadbałtyckich, zdobycie doświadczenia przed kolejnymi wyprawami oraz miłe spędzenie czasu. Postaramy się także przywieźć jak najwięcej informacji, aby pomóc innym rowerzystom wybierającym się w te tereny. Nie będzie to więc puste nabijanie kilometrów :)...więcej »»
Celem naszej wyprawy jest wyczyn - Europa 2010... szlakiem stolic jest projektem nowatorskim. Z tego, co udało nam się znaleźć w Internecie oraz literaturze będzie to pierwsza wyprawa rowerowa tego typu - eksploracja (19 stolic, 21 państw, 13038 km), edukacja i nauka (zebranie konkretnych informacji, wiedzy w postaci bogatej dokumentacji takiej jak: zdjęcia, reportaże, nagrania audio i video), spopularyzowanie turystyki rowerowej i zdrowego trybu życia...więcej »»
Na przejechanie trasy z Polski do Chorwacji liczącej ok 1100km przeznaczyliśmy sobie 6 dni, (czyli nie za wiele jak na amatorów). Nie będzie to łatwe ze względu na górzysty teren. Nie mniej jednak zamierzamy podjąć postawione przed sobą wyzwanie, które niewątpliwie zamieni sie w wielką przygodę...więcej »»
Fiordy wbijające się w głąb wyspy. Wulkany – te czynne i te pozostające uśpione, ale nie wygasłe. Gejzery wybijające wodę na 70 metrów oraz takie tylko z gorącą parą. Najwspanialsze na świecie wodospady. Lodowce mieniące się w lipcowym słońcu. Wieloryby, foki, maskonury. Niezwykła przyroda, kraj pradawnych legend, zórz polarnych i nocy w pełnym słońcu. Kraj gdzie czekolada jest tańsza od sałaty, gdzie nazwisko jest tworzone od imienia ojca, gdzie nikt nie wyobraża sobie, jak można jeść rybę raz na dwa tygodnie. A to wszystko na jednej malutkiej wyspie, gdzieś na końcu świata...na wyspie, która w lipcu będzie naszym gospodarzem...więcej »»
Nasza trasa poprowadzona jest przez duże miasta naszego kraju - Opole, Wrocław, Poznań, Gorzów Wielkopolski i cel wyprawy na terenie Polski czyli okolice Osinowa Dolnego. Następnie przekraczamy granicę polsko - niemiecką i jedziemy w kierunku Berlina. Z Berlina na południe do granicy niemiecko - czeskiej, dalej Praga i malowniczą czeską krainą docieramy do granicy czesko-polskiej... więcej »»
W roku 2010 celem mojej wyprawy jest dojechanie z Sosnowca do Przylądka Rozewie, a następnie powrót przez Kołobrzeg, Poznań, Wrocław, Częstochowę, Kielce, Lublin, Wolbrom do Sosnowca. Dlaczego taka trasa ? Jak wiadomo Rozewie to najdalej na północ wysunięty punkt Polski, a powrót to wycieczka po najciekawszych i nieznanych mi miastach i miejscach w Polsce. więcej »»
Podczas tegorocznego obozu harcerskiego który organizowaliśmy, postanowiliśmy zaplanować nasze przyszłoroczne wakacje. Kryterium jakie sobie postawiliśmy było jedno - to ma być COŚ! Jak zdefiniować "COŚ"? Przede wszystkim chcieliśmy zorganizować wyprawę, którą będziemy mogli wspominać bardzo długo. Wyprawę, która spełni nasze marzenia, pozwoli nam sprawdzić nasze możliwości i dokonać czegoś trudnego. Chcieliśmy podjąć się jakiegoś wyzwania. Pomysłów było kilka - wyprawa w góry, wyjazd na Bliski Wschód, żagle... w końcu stanęło na wyprawie rowerowej. Ale nie takiej zwykłej wyprawie - jej celem stała się Barcelona. Słynne hiszpańskie miasto oddalone od naszej rodzinnej Łodzi o blisko 3 000 km. więcej »»
3965 kilometrów pokonane na rowerach, wzdłuż granic Polski, w ciągu 30 dni, przygoda i setki wspomnień. Dla Joanny Zabielskiej z Wrocławia, Piotra Stokłosa z Jasienia i Mateusza Jamrozika z Żar - trójki przyjaciół, był to sposób na spędzenie wakacji. Udało im się zrealizować swoje marzenie - przejechać na rowerach trasę dookoła naszego kraju i przez miesiąc, każdego dnia, czerpać radość i przyjemność z pokonywania kolejnych kilometrów, poznawania nowych miejsc i podziwiania piękna otaczającej nas przyrody. Przedstawiamy relację jednego z uczestników tej wyprawy więcej »»
Wyprawy rowerowe od dawna są moją pasją, do której teraz wciągam moją dziewczynę Gabrysię. W roku 2008 przejechaliśmy razem płaską i deszczową Danię od Kopenhagi aż po granicę z Niemcami. Po 2 tygodniach jazdy w mżawce i wietrze już wtedy postanowiliśmy, że kolejna wyprawa musi odbyć się w cieplejszych okolicznościach;). Chorwacja od lat jest miejscem wakacyjnego wypoczynku tysięcy Polaków,którzy po przyjeździe do kraju zachwycają się tamtejszym klimatem, widokami i urokliwymi miejscowościami. Postanowiliśmy więc sprawdzić to na własne oczy. Oczywiście na rowerach:)). więcej »»
Mając w perspektywie trzy miesiące pedałowania przez alpejskie przełęcze, Pireneje, spaloną słońcem Hiszpanię, Marokański Atlas, a na koniec setki kilometrów monotonnego, pustynnego krajobrazu wydawał mi się to szmat czasu. Dakar był abstrakcją majaczącą gdzieś na horyzoncie wyobraźni. Gdy na liczniku zaczęły wskakiwać pierwsze kilometry zostałem porwany przez nurt przygody, a czas przestał mieć znaczenie. Mozolne podjazdy w Alpach nie wiedzieć kiedy zostały daleko za mną, Hiszpania okazała się najgorętszym miejscem na trasie podróży, a Marokańska gościnność czasami odejmowała mi mowę. Wreszcie ta długo wyczekiwana Sahara... nie była wcale tak drapieżna, ale często kapryśna. więcej »»
Od kilkunastu godzin jestem w Indiach. Podróż minęła bardzo dobrze. Ale o samej podróży napiszę jutro. Dziś jestem już trochę zmęczony. Pierwszym moim spostrzeżeniem po kilkugodzinnej wedrówce po Delhi jest : Indie jak i samo Delhi zmieniają się dość szybko i to chyba na lepsze, ale czy przez to nie stracą swego uroku? Pierwszą korzystną zmianą w dziedzinie telekomunikacji jest to, że w hotelu w którym mieszkam w restauracyjce można po kablu podłączyć się do internetu jeśli ma się jakiś laptop czy netbook jak to jest w moim przypadku. więcej »»
Chociaż, na co dzień wykonujemy różne zajęcia, pracujemy, studiujemy to mamy jedną wspólną pasję, a mianowicie podróżowanie. Wciąż wyznaczamy sobie cele, które chcemy zrealizować. Wiadomo, że nic nie przychodzi łatwo, aby coś osiągnąć ważne jest zaangażowanie, wytrwałość, a przede wszystkim zamiłowanie. Naszym wielkim marzeniem jest zrealizowanie tak długo oczekiwanej podróży po Szkocji. Chcemy, aby ta skupulatnie przygotowywana trasa miała miejsce w pierwszych 3 tygodniach sierpnia (2-23.08.2009). więcej »»
Dokąd pojedziemy w tym roku? - takie pytanie zadaliśmy sobie pewnego zimowego dnia 2009 roku, a może był to jeszcze 2008 r. Mając w myślach zeszłoroczną wyprawę do Wilna długo myśleliśmy nad wyborem kolejnego celu. Było wiele opcji do wyboru: był i Wiedeń i Morze Adriatyckie oraz Morze Bałtyckie. Postanowiliśmy, że pojedziemy nad nasz Bałtyk. Tylko teraz w które miejsce? Też były różne opcje, ale zostało na tym, że pojedziemy na Rozewie - najdalej wysunięty punkt na północy Polski. Skoro uświadomiliśmy sobie, że jest to najdalszy punkt, to wpadliśmy na pomysł "zdobycia" wszystkich punktów. Ale żeby nie było tak prosto to wymyśliliśmy, że przez kolejne 4 lata będziemy zdobywać kolejne punkty najdalej wysunięte w Polsce - jeden rok - jeden punkt. Ambitny plan, ale do zrealizowania.więcej »»
Podróże wielkie i małe towarzyszyły mi od dzieciństwa. Te pierwsze za pośrednictwem mapy, książki lub magazynu. Całe studia marzyłem o podróżowaniu za koło podbiegunowe i dopiero po czterech latach zrozumiałem co zatrzymuje mnie w domu. Strach i lenistwo - największe pasożyty wielkich podróży. Powiedziałem dość i wsiadłem na prom. więcej »»
Kultura południowosłowiańska w wydaniu komercyjnym, dostarczana przez importowaną twórczość Bregovića i Kusturicy, pociągała mnie od wczesnolicealnych czasów. Radosna i swawolna, jednocześnie w konkretny sposób patriotyczna i prawa. Muzycznie inwazyjna, niczym Serbskie komanda na ziemiach obecnej Bośni i Hercegowiny w 1992 roku. Jednak śmiech i szczera afirmacja filmami Kusturicy na nockach filmowych to za mało - czułem, że z racji braterstwa krwi powinienem poznać tę krainę lepiej, z poziomu historii i geografii. Tę Krainę, Bałkany. więcej »»
Od wykiełkowania myśli o rozpoczęciu nowej wyprawy w "daleki świat" do jej realizacji istnieje głęboka przepaść, która w trakcie realizacji marzenia zamienia się w przestrzeń, która wynosi nas w chmury. Pozwala obserwować świat z innego stopnia wtajemniczenia, daje szerszy i głębszy punkt widzenia. Przepaść, która łączy się z przeciwnościami losu oraz z wieloma pytaniami - jak czegoś dokonać zamienia się w górę, którą zdobywamy. Stojąc na wysokim szczycie, to my wygrywamy, przełamujemy własne ograniczenia i słabości. Łamiemy własne doły i przepaście. Wtedy to my nad nimi górujemy....i właśnie ta myśl, to uczucie staje się naszym przyjacielem. Jako sprzymierzeniec towarzyszy nam na co dzień... nie tylko w trasie na rowerze, ale również wtedy, gdy czujemy twardą ziemię pod stopami. więcej »»
Patagoński początek.
Czasem marzenia się spełniają. Coyhaique. Kruczowłosa dziesięcioletnia Mila chyba nie do końca rozumie, co przed chwilą powiedziałem. - To prezent dla ciebie - powtarzam, pokazując palcem oparty o drzewo niebieski rower marki Oxford. Niewymuszony uśmiech dziecka wystarczył za odpowiedź. Zrozumiała. więcej »»
Pierwsze plany wyprawy do Skandynawii sięgają naszych czasów licealnych, gdy dopiero rozpoczynaliśmy przygodę z rowerami i turystyką aktywną. Przez szereg lat zamiary te były trudne do zrealizowania ze względów czasowych, finansowych czy po prostu z braku doświadczenia w organizacji przedsięwzięć na tak dużą skalę.
Nadszedł jednak czas końca studiów i gdy zawisło nad nami widmo pracy zawodowej i wiążących się z tym ograniczonym możliwości czasowych, zdecydowaliśmy, że jest to najwyższa pora na realizację dawnych zamierzeń. więcej »»
Po 43 dniach i spędzeniu na rowerach 38 dni, wyprawa do Skandynawii zakończyła się pełnym sukcesem. Przejechaliśmy 4079 km, w tym na rowerach 3114 km. Podróż nasza przebiegała następująco.
Z Siedlec pojechaliśmy samochodem do Talina, a stamtąd przepłynęliśmy promem do Helsinek i tu zaczęła się nasza podróż rowerami. Przez Lahti, Jyvaskyla, Oulu, Kemi, Rovaniemi dotarliśmy za koło podbiegunowe do wioski SANTA CLAUS (Święty Mikołaj). Po wizycie u mikołaja, która dostarczyła nie zapomnianych wrażeń (pękający lód, płynąca lawa, magiczna atmosfera) wyruszyliśmy w drogę powrotną zwiedzając całe fińskie wybrzeże morza Bałtyckiego jadąc przez Kemi, Oulu, Raahe, Kokkola, Vaasa, Pori do Helsinek. Tu przepłynęliśmy promem do Talina i trasą Via Baltica, jadąc dalej na rowerach przez Estonie, Łotwę i Litwę, dotarliśmy do Polski, do Siedlec. więcej »»
Międzynarodowa Wyprawa Rowerowa Balticcycle z Olimpii do Pekinu
Olimpijski Jedwabny Szlak czeka!!!
Zaczynamy na antycznym stadionie w Olimpii 20 lutego, by po 171 dniach dojechać do Pekinu w dniu inauguracji Igrzysk. Jadąc z Zachodu na Wschód przemierzymy 9 państw, pokonując około 12 000km więcej »»
Start wyprawy rowerowej Pekin 2008 przewidziany jest 08.04.2008 roku. Droga prowadzi z Gdańska przez Wilno, Daugavpils, Moskwę, Irkuck, Ułan Bator, Szanghaj aż do Pekinu, do którego przyjazd jest przewidywany w dniu 08.08.2008 roku, tj. w dniu Ceremonii Otwarcia Igrzysk Olimpijskich Pekin 2008.
Taki, a nie inny wybór drogi, był od samego początku dla mnie oczywisty. Już kilka lat temu zapragnąłem zwiedzić oraz zapoznać się z obyczajami mieszkańców państw, wchodzących do niedawna w skład byłego ZSRR. Dlatego też droga prowadzi przez Litwę, Łotwę i Rosję (kilka tysięcy kilometrów). Następnie Mongolia, państwo jakże piękne i nieznane u nas. A na koniec państwo środka, gdzie jest przewidziany ok. dwumiesięczny pobyt. W tym czasie odbędzie się podróż po jego znacznej części, a jej kulminacją będzie przyjazd na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu. więcej »»
Tibetoverbike to kolejna wyprawa rowerowa CYKLOiD.pl Team, której trasa wiodła przez góry najwyższe. Tym razem wróciliśmy w Himalaje, dokładnie na wyżynę tybetańską, z zamiarem pokonania ponad 3000 km na odcinku Chengdu - Kathmandu przez Tybetański Region Autonomiczny. Zadanie to nie było łatwe, jeśli policzyć wysokogórskie przełęcze czy nielegalne przekraczanie granicy. Jednak nie to było głównym magnesem przyciągającym naszą uwagę podczas tej wyprawy... więcej »»
Podczas całej wyprawy, przez 16 dni, przejechaliśmy 559 km. daje to ok. 35 km dziennego przejazdu. Nie zamierzaliśmy, podczas pobytu w Szwecji, dokonywać extremalnych wyczynów. Okoliczności organizacyjne, zmusiły nas do rezygnacji z dojazdu do Danii. Potencjał możliwości fizycznych dziewczynek od 19 letniej Justyny, po 12 letnie Alicję i Olę, był bowiem bardzo zróżnicowany, podobnie jak rowery które posiadamy.
więcej »»
Pomysł wyjazdu do Tybetu w styczniu (2007) i przejechania pasma Himalajów na rowerze w środku zimy nie zrodził się we mnie aby odreagować nieznośne, letnie upały, doskwierające podczas wakacji na śródziemnomorskiej plaży. Nie wziął się również z jakichś masochistycznych pobudek, ani z tego, że jazdę po bezdrożach w trzydziestostopniowym mrozie i silnie wiejącym lodowatym wietrze przedkładam nad letnią przejażdżkę po urokliwych polach i lasach. Był po prostu koniecznością, która skłoniła mnie do odbycia tej wyjątkowo wyczerpującej podróży. Podróży tym chętniej podjętej, że wiedziałem poniekąd, co czeka mnie po drodze. Poza trudem, zmęczeniem i przejmującym zimnem, czekały mnie przecież przepiękne krajobrazy, spotkania z ludźmi i nowe, bogate doświadczenia. Ale to nie tylko tęsknota za przyrodą i chęć przeżycia porywających przygód pchnęła mnie do rozpoczęcia tej karkołomnej wyprawy. To pozostawiony nieumyślnie w Tybecie rower stał się spiritus movens całego wyjazdu... więcej »»
Najwyższe góry świata rowerem - eksploracji ciąg dalszy. Ta wyprawa rowerowa zaprowadziła nas w Andy. Przejechaliśmy północny odcinek argentyńskiego i chilijskiego pasma. Piaszczyste i suche pustkowia pustyni Atacama przejechaliśmy w palącym słońcu, często przedzierając się przez rwące nurty rzek okresowych. Wspinaliśmy się na Ojos del Salado i Aconcagua. Okolice najwyższego czynnego wulkanu są niesamowitym pustkowiem utworzonym przez ruchy tektoniczne i aktywność wulkaniczna... więcej »»
Samolot Rosyjskich Linii Lotniczych wylądował na lotnisku w Pekinie punktualnie o 6.00. Odebrałem rower i bagaż, spakowałem sakwy i ruszyłem w stronę wyjścia. Z pobłażliwym uśmiechem powitałem taksówkarzy oferujących podwiezienie do centrum. Mam rower. Jestem niezależny, myślę i z pewną miną ruszam w stronę najbliższego skrzyżowania. Chińskie niezrozumiałe znaczki na wielkich drogowskazach osłabiły trochę mój entuzjazm... więcej »»
Pomysł wyjazdu na Czukotkę zakiełkował w mojej głowie w 2003 roku. Po odwiedzeniu Syberii Wschodniej i Kamczatki pod romantycznym hasłem wypraw w poszukiwaniu końca świata, zapragnąłem dotrzeć na północno-wschodni kraniec Euroazji, właśnie na Czukotkę.
Kraj ten, ponad dwukrotnie większy od Polski, zamieszkany jest zaledwie przez 50,5 tys. ludzi... więcej »»
Dzień przed startem był bardzo nerwowy. Wciąż brakowało nam sprzętu, w tym miedzy innymi pary sakw i oświetlenia. Cały czas spędziliśmy w sklepach rowerowych kupując opony lampki, klucze i inne drobiazgi. Zacząłem się zastanawiać jak to się stało, że w wycieczce planowej z niemalże 4-o miesięcznym wyprzedzeniem jest wciąż tyle niedociągnięć... więcej »»
Wyprawa rowerowa do Norwegii zakończyła się pełnym sukcesem. Wszystkie cele, jakie sobie postawiłem zostały zrealizowane. Zobaczyłem zachodnie fiordy, przejechałem archipelag Lofotów i dotarłem na Nordkapp. Na koniec oczywiście szczęśliwie wróciłem do domu. Wyprawa trwała 45 dni (do tego dwa dni jazdy pociągami w Polsce). W tym 43 dni jazdy na rowerze, jeden dzień spędzony na Nordkappie)... więcej »»
W wakacje 2005 udało mi się zrealizować samotną, rowerową wycieczkę w Himalaje, podczas której przejechałem przez kilka najwyżej położonych na świecie przejezdnych przełęczy świata, będąc prawdopodobnie pierwszym Polakiem, który na uważaną za najwyższą przełęcz drogową świata - Khardung La - wjechał na rowerze dwukrotnie z obu stron, północnej i południowej. Zapłatą za poniesiony trud i zmęczenie były niezapomniane chwile... więcej »»
No muszę przyznać, że czuję się jak kosmonauta. Dlaczego? A to z powodu ciągłego przekładania daty wylotu. Najpierw miałem lecieć 13 października, później 17 października czyli wczoraj, a ostatecznie wylecę pewnie jutro. Przekładam datę wylotu tak jak Amerykanie start wahadłowców. Wczoraj nie wyleciałem, bo Aeroswit miał kilkadziesiąt więcej rezerwacji niż było miejsc w samolocie i nie było pewności czy by mnie wzięli. I jeszcze ten rower... więcej »»
Stoję sobie na drodze, obok leży plecak, słucham radyjka. Zatrzymuje się Bob, 63 leni, stara Toyota kempingowa. Bob kocha ten samochód. Jak co kilka miesięcy jedzie nad Missisipi spotkać się z bratem. Jedziemy autostradą gadamy swobodnie, zrywa się pasek - po godzinie naprawione. Tuż przed zachodem słońca pijemy herbatę w jego aucie, a później Bob relaksuje się fajeczką magicznego zioła :)... więcej »»
Na pomysł wpadliśmy w październiku 2004 roku. W związku z tym że nie lubimy jeździć dwa razy w te same rejony postanowiliśmy tym razem pójść na całość i zdobyć wszystko co najwyższe, największe i najdłuższe, za jednym zamachem - to będzie naprawdę coś ekstremalnego. Plan wyprawy jest prosty czas pobytu poza domem to około 50 dni, dziennie planujemy pokonać na rowerach 150 - 200 km - w zależności czy etap będzie górski czy płaski... więcej »»
Podczas wyprawy przejechaliśmy łącznie 770km po południowo-zachodniej części naszego kraju, oraz niewielkiego odcinka w Czechach. Głównymi celami naszej wyprawy było dotarcie do Międzygórza oraz Szklarskiej Poręby. Była to nasza pierwsza wyprawa rowerowa, z której jesteśmy bardzo zadowoleni. Przeżyliśmy niesamowitą przygodę, którą będziemy pamiętać do końca życia... więcej »»
Po 18 dniach jazdy drogami Szwecji, Norwegii i Finlandii wjechaliśmy na NORDKAPP, skalisty cypel nad morzem Arktycznym. Po 34 dniach od wyruszenia z Polski byliśmy z powrotem w ojczyźnie. Przejechaliśmy w sumie 4510km. Każdego dnia byliśmy na rowerze niezależnie od pogody, nastroju czy doskwierających kontuzji. Nie korzystaliśmy z udogodnień przygotowanych dla turystów, zdani byliśmy tylko na siebie,samodzielnie organizując sobie obozowiska i przyrządzając posiłki przeważnie z przywiezionych z Polski produktów... więcej »»
Możemy śmiało powiedzieć, że udało nam się zrealizować jedno z naszych największych marzeń, wyprawę rowerową przez Himalaje. Przejechaliśmy ponad 1200 km wyłącznie po górach. Na naszej drodze znalazło się 6 potężnych przełęczy, w tym dwie najwyższe drogowe przełęcze świata, Khardung La i Tanglang La. le wyprawa to nie tylko wspinaczka na przełęcze, to także podróże przepięknymi dolinami i kontakt z odmienną kulturą... więcej »»
Około godziny 5-tej nad Łodzią rozpętała się burza. Grzmiało i przez otwarte okno dało się słyszeć szum ciężko padającego deszczu, jak podczas oberwania chmury. Pobudka, wyznaczona na godzinę 7 okazała się zbyt późna. Szybko skonsumowaliśmy śniadanie. Pogoda za oknem bardzo niepewna, zupełnie nie na rower. Jest pochmurno, spore zamglenie albo drobna mżawka - trudno powiedzieć. Zwożenie sprzętu windą zabrało nam sporo czasu a na dworcu wypada być trochę wcześniej. Udaje nam się wystartować o godzinie 9:36. Pogoda pod psem. Gęstwa mżawka moczy nam twarze i ubrania. Mimo wszystko jest dość ciepło... więcej »»
Ekspedycja Patagoński Triatlon należeć będzie do bardzo trudnych wyczynów sportowych. Ekstremalnie trudne warunki pogodowe i bardzo ciężka pod względem technicznym droga, klasyfikuje wprawę na najwyższy poziom ekstremum.
Wyprawa rozpocznie się w Neuquen, na północy Patagonii. Dwójka polaków przejedzie odcinek 2000km na rowerach, przemierzając na początku wyżynę patagońską, by po kilkuset kilometrach wjechać w Andyjską Kordylierę. więcej »»
Podróż rozpoczniemy ok. 13 kwietnia (data nie jest dokładnie określona, bo konkretne bilety kupimy dopiero 10 marca) Wylotem z Polski do Londynu. Przesiadka w Londynie i lot bezpośredni do Kuala Lumpur. Tam wszystko się zacznie. Po przygotowywaniu rowerów i sprzętu ruszymy w drogę.
Malezja, Kuala Lumpur niesamowita mieszanka nowoczesności i historii. Nad miastem górują najwyższe bliźniacze budynki świata Petronas Towers, zwane tu KLCC (Kuala Lumpur City Center) oraz Menara KL, wieża telewizyjna. Wejście na most łączący wieże i na Menare KL... więcej »»
Wszystko zaczęło się niewinnie, bo od weekendowych wypadów nad jedno z pilskich jezior. Początkowo uczestniczyli w tych wycieczkach Paweł, Marcin i Radek, lecz pewnego słonecznego dnia wybrał się z nami Robert i tak już zostało. Jednak po chwili byliśmy głodni nowych wrażeń. Chcieliśmy przekraczać coraz to więcej granic i przeżyć nasza wielką wspólną przygodę. No i zaczęły się wspólne wypady, przez cały 2008. Na początku tego roku postanowiliśmy zwiedzić nasz kraj i pokazać niedowiarkom, że Polska też potrafi być piękna w myśl zasady "cudze chwalicie swego nie znacie". więcej »»
Contents copyright © 2001-2010, CYKLOiD. All rights reserved.
Zawartość oraz forma Kalendarza Wypraw Rowerowych XXI wieku podlegają ochronie praw autorskich. Kalendarz...XXI wieku nie może być powielany lub prezentowany w inny sposób jak tylko na stronie macierzystej projektu, to jest http://wyprawy21.cykloid.pl/.